Sorathia

Sorathia
MAPA

Sorathia – kolebka ludzkości, znana również jako Ziemie Państwa Zakonnego, Imperium Słońca; Domena kultu Sorath, Iskry Bogów i Płomienia Pożerajacego Cierń. Te rozległe ziemie pokryte dziś licznymi polami i pełnymi zwierzyny lasami, jeszcze setki lat temu nie nadawały sie do zamieszkania przez istoty nie przesiąknięte do cna szaloną magią toczącą na wskroś pokrytą Mrocznymi Borami krainę

Nie wszystkie Duchy które kończą po naszej stronie Ciernia moga byc zdefiniowane jako "złe’ z natury… de facto – ciężko okreslić czy istnieją wśród nich jakiekolwiek byty które mozemy uwięzić w wąskich ramach schematów “dobra” i “zła”; wiekszośc z nich ma jaźń tak obcą naszej, ze nigdy ich nie pojmiemy. Działa to w obie strony, gdyż część z nich zapewne nawet nie wie gdzie się znajdują, nie wspominając juz o tym jak sobie radzą z fizycznością i często idącą z nią w parze śmiertelnością. Dla wielu z nich musi byc to równie niemiłe doświadczenie jak dla ludzi starających się zdefiniować “charakter” Istoty z głębokich domen w których smierć i entropia jest naturalnym stanem rzeczy; taki Byt moze na przykład wszystko niszczyć i zabijać w przedziwny sposób jednocześnie nie mając wrogich zamiarów, starając się tylko istnieć i zrozumieć Świat w jedyny znany mu sposób. Dla przeciętnego obserwatora nie będzie miało różnicy jakie to Coś ma zamiary. Są to Monstra… Potwory… Diałby, Demony oraz cała masa innych określeń, które ciężko odbierac inaczej niż negatywnie i szkodliwie.

Inne okazały sie być pomocne, żyły między ludzmi w ich domostwach, opiekowały się zwierzyną, chroniły ich przed “złymi duchami” – niemal zawsze za jakąś ofiarę; szacunek, uwielbienie, uwagę, plony… nieraz jednak za ból, strach i cierpienie. Mijały pokolenia, kiedy ludzie zaczęli zerkać ze swych murowanych wież w gwiazdy. Były to czasy w których powstawały pierwsze prawa magicznej teorii tworzonej przez najświetlejsze umysły epoki. Pośród panujacego mroku, pojawiła się iskra nadziei ktorą zanikająca ludzkość chwyciła rozpaczliwie niczym tonący sięgający po przysłowiową brzytwę.

Pośród magów pojawili się tak zwani Teurgowie. Uważali, ze prawdziwa Moc pochodzi z gwiazd w których zapisany jest Boski Wzór. Wedłóg swojej teorii, najbliższą naszemu Światu część tego Wzoru umiescili w słońcu i jego cyklach. Twierdzili, że tyle ile gwiazd na niebie, tyle światów może krążyć poprzez otchłań w niekończącym się tańcu.

Stworzyło to pewne zgrzyty między Teoretykami Pietnastu Sztuk a Teurgami, co w następnych latach doprowadziło do schizmy i rozłamu między magami. Teurgowie pragnęli wyzbyć się magii, uważali ją klatwę i narzędzie zbyt niebezpieczne by pozostawic je w smiertelnych rekach. Zwrócili się zatem jak zawsze ku gwiazdom. Z nich wyczytali imię wskazane przez liczby zapisane w Pustce Między Światami.

Gdy niebiańskie konstelacje wskazały im czas i miejsce, obdarzeni jeszcze mocą Teurgowie odprawili swój ostatni rytuał. Spoglądając w słońce, wypowiedzieli Imię zrzekajac się całej swojej potęgi jako magowie.

W odpowiedzi, usłyszeli echo własnych myśli.

Sorath!

Słowo zagrzmiało echem którego dźwięk popielił nieczyste dusze skażone Cierniem. Ponoć z niebios padał ognisty deszcz a księżyc płonął czarnym blaskiem zasłaniając słońce. Bestie wyły z bólu i cierpienia, pożoga pozerała lasy a wraz z nimi ciernisty pomiot, który osmielił sie przeciwstawić potędze Sorath. Gwiazdy spadały z nieba i tworzyły krajobraz na nowo – niczym boski kowal wściekle kujący rozżarzony oręż. Przez cztery dni i noce nie było niewinnych…

Po długich, upalnych latach, natura zaczęła na nowo odzyskiwać swoje domeny. Nawet wiosna niesmiało zawitała w te progi a powietrze oczysciło się. Na pogożelisku zaczęły ponownie rosnąć lasy. Wzdłuż rzek i brzegów wielkiej wody, odbudowywały się miasta. Gleba była żyzna i płodna. A na ustach wielu było jedno słowo. Sorath!

Chociaz nastapiły czasy długich wojen, łotrów, grabieżców, samozwańczych władców i niepokoju, na mapie świata pojawiły się powoli krainy jakie znamy dzisiaj. Królestwa upadały a nowe powstawały na ich miejscu. Jedno z nich jednakże rosło w siłę i przyłaczało kolejne do siebie pod sztandarem czarnego słońca.

Sorathia.
Kolebka Ludzkości.
Państwo Zakonne.
Imperium Słońca.
I panujący nad tym wszystkim kult Sorath, Iskry Bogów i Płomienia Pożerajacego Cierń.
Ogromne państwo feudalne z centralną władzą pośród najwyższych struktur kapłańskich.
Sorathia to surowe państwo prawa.
Prawo leży w rękach urzędników koscielnych, bedacych nie tylko kapłanami, lecz także uczonymi i wojownikami.
Egzekucja prawa lezy w rękach specjalnie powołanej do tego celu Inkwizycji.
Sorathia nie musi już poszerzać swoich granic. Jest tak wielka, że nadal pełno w jej obszarze połaci niezamieszkałych terenów często bedących celem patroli zakonnych.
Sorathia trwa w dziwnym przymierzu z Północną Federacją Kupiecką. Choć Zakon zdaje się stać po drugiej stronie miecza jesli chodzi o magię, osoby u jego władzy nie są głupie i zdają sobię sprawę że nowa, Zunifikowana Teoria Magiczna nauczana w Gildii Magów nad którą oba mocarstwa wspólnie pracowały jest potrzebna aby móc kontrolować wpływ magii na Świat, oraz efektywniej walczyć z powracającym Cierniem.

Wbrew powszechnej opinii, nie wszyscy magowie to opętani rządzą mocy szaleńcy. Na takich są dość proste sposoby. Nawet potężna magia często nie jest w stanie powstrzymać mocy Wiary zakonu i chłodu ich mieczy z Gwiezdnej Stali. Ogień na skórze również potrafi sprawiać, ze wielu opetańców często… odzyskuje rozum.
Niemniej, Gildia Magów wraz z Zakonem współpracują w pozbywaniu się skazy Ciernia ze Świata i dzięki temu oba państwa znalazły wspólny język. Inkwizytorzy wraz z Kapitułą Gildii czujnie obserwuja swoich podopiecznych, wspólnie polujac na ‘dzikich magów’ nie bedacych czlonkami Gildii.

Niestety studia magiczne, tak jak i zakonne pieczęcie do najtańszych nie należą.
Dlatego to głównie bogaci oligarchowie i wysoka szlachta Federacji Kupieckiej mogą sobie pozwolic na komfort posiadania magów w swoich rodach a to często oznacza ze i Zakon i Gildia mają ręce pełne roboty… i złota.

Sorathia

Kajdany Losu KamilJarzynowski Marcin_Ciszko